Fotografowie śledzący testy nowych aut przyłapali na Nürburgringu czarne Subaru WRX z nietypowo przerobionym tyłem. Z przodu wygląda jak zwykła seria, ale boczne panele i nowy spojler upodabniają je do wersji z wydłużoną zabudową. Nie wiadomo, czy to zapowiedź wyczekiwanej odmiany STI, czy tylko kolejna ciekawostka.
Co zmieniono w prototypie
Przód wygląda dokładnie jak w seryjnym WRX: ta sama atrapa chłodnicy, zderzak, wloty powietrza i duży wlot na masce. Wszystkie zmiany zebrały się z tyłu. Na tylnych nadkolach pojawiły się nowe panele, które wysuwają się na zewnątrz mniej więcej do linii lamp. W tej samej linii biegnie niski spoiler w formie progu, a pod zderzakiem widać inny dyfuzor, częściowo zakryty kamuflażem.
Całość różni się od dużych, sztywnych skrzydeł, jakich zwykle oczekuje się po nowych WRX-ach i ewentualnym przyszłym STI. Przypomina raczej próbę zmiany opływu powietrza wokół nadwozia.
Dlaczego to raczej nie jest STI
Prototyp nie ma elementów, których należałoby się spodziewać po topowej, sportowej wersji:
- nie widać powiększonych wlotów powietrza,
- hamulce nie wyglądają na większe niż w standardzie,
- nie ma charakterystycznych, masywnych zacisków Brembo znanych ze zwykłego modelu,
- wszystko wskazuje, że auto nie ma więcej mocy niż seria.
Zostaje więc kilka możliwych wyjaśnień. Subaru może przygotowywać kolejną edycję specjalną z wyróżniającym się tyłem. Panele mogą też trafić do oferty jako opcjonalny dodatek do zwykłego modelu. Możliwe jest wreszcie, że inżynierowie po prostu szukają sposobu na lepszą aerodynamikę sportowego sedana.
Tło: manual wraca w Japonii
Zdjęcia pojawiły się tydzień po tym, jak Subaru ogłosiło powrót manualnej skrzyni biegów do standardowego WRX w Japonii. To nie jest sześciobiegowa przekładnia TY75 z wersji amerykańskiej, tylko TY85, znana z poprzedniej generacji WRX STI. Obecna generacja WRX jest na rynku od pięciu lat, a producent wypuścił w tym czasie wiele limitowanych wersji, między innymi w Japonii i USA. Pełnoprawnego STI wciąż jednak nie ma.
Co to oznacza dla polskich kierowców
Źródło nie podaje, czy ta wersja lub ewentualne nowe elementy nadwozia trafią do Europy. WRX nie jest w Polsce popularnym modelem, więc dla większości kierowców to na razie ciekawostka dla fanów motoryzacji. Dotyczy to głównie osób, które same sprowadzają takie auta z rynków pozaeuropejskich.
Dla nich temat ma wymiar ubezpieczeniowy. Samochody sportowe zwykle kosztują więcej w OC i AC, a każda zmiana w nadwoziu, na przykład inny spojler, dokładki czy dyfuzor, może wpływać na wycenę pojazdu. Warto zgłosić takie modyfikacje ubezpieczycielowi i sprawdzić w warunkach polisy, jak traktuje dodatkowe wyposażenie. Niezgłoszone zmiany mogą utrudnić ustalenie wartości auta lub odszkodowania po szkodzie. Przed montażem części poza standardem warto też upewnić się, że są dopuszczone do ruchu drogowego.
Źródło: Carscoops – „This Odd Subaru WRX Prototype Looks Like A Wacky Longtail”
